niezwykle uczucie malosci...

Malediwy, wyprawa pierwsza

Wyruszylam, spedzilam prawie caly dzien w samolocie ale w koncu stanelam na cieplym, miekkim piasku Kandoomy. Krotko po moim pobycie wyspa ta zostala calkowicie zniszczona przez tsunami. Pamietam telefony przyjaciol…. wrocilas juz??? bo wiadomosci pokazuja zniszczone Malediwy.

Wyspa byla nowa tzn dopiero od krotkiego czasu udostepniona dla turystow i nie byla turystycznie wyeksploatowana. Prawdopodobie wczesniej byla w prywatnym posiadaniu. Przypominala ten doslowny „biblijny raj obiecany”. Wszystko wszedzie sie ruszalo, zylo, wedrowalo. Zwierzeta i ptaki niezwykle lagodne towarzyszyly mi na kazdym kroku. Zbieralam kokosy, ktore obsluga mi rozcinala. Na butelke z zylka lapalam ryby, ktore, lekko opiekane, podawane byly np do kolacji. Swiat podwodny Malediwow jest tak bardzo fascynujacy i przepiekny, ze dwie trzecie dnia spedzalam nurkujac na rafach lub chodzac podczas odplywu po koralach odkrywajac ich zycie.

 

 

 

 

 

 

 

 

7 thoughts on “Malediwy, wyprawa pierwsza

    1. Cala podroz organizowana byla przez biuro. Chodzi glownie o wszystkie polaczenia i przesiadki, to wazne. Poza tym na wyspach nie ma sklepow gdzie mozna by kupic jedzenie. Jestes w zasadzie odcieta od swiata i zdana na to co zostanie dowiezione do wyspy. Standardy sa rozne. W kazdym razie ja polecam wszystko z gory w dobrym biurze podrozy zaplanowac i uzgodnic. Jest duzo zakazow! I jadac w tamte regiony pierwszy raz nigdy nie zdawac sie na wlasne sily. Gdy ma sie juz doswiadczenie to ewentualnie ale ja osobiscie nie odwazylabym sie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *