b16

Moja orientalna przyjazn

Kiedys… orient wydawal sie daleki, egzotyczny, nieosiagalny. Dzisiaj mieszka obok mnie. Ta przyjazn wziela sie chyba najbardziej stad, ze zyjac na emigracji obie czujemy sie jak obcy w obcym kraju. Porozumiewamy sie jak tylko sie da, lacznie z „rekaminogami”. Mimo zwyklych i niezwyklych komplikacji znajomosc ta stala sie wspanialym doswiadczeniem. Co jakis czas obdarowujemy sie wzajemnie tradycyjnymi daniami, przysmakami. Raz ja jej polskie pierogi, raz ona mi „ostre pierogi” z szescioma sosami, ja jej golabki a ona mi ryz w lisciach winogron oczywiscie obowiazkowo z szescioma sosami, dodatkowo zawsze cala mase malych przystawek od pikantnych do slodkich.

Opuszczajac Polske musialam podjac decyzje o nauce od podstaw kolejnego jezyka obcego. Zapisalam sie na kurs dla poczatkujacych i doslownie z dnia na dzien znalazlam sie w jednej lawce pomiedzy dwoma azjatami, przyszlymi studentami, ktorzy swiezutko przyjechali w ramach wymiany studenckiej do Europy. Ani meeeee z prawej ani beeee z lewej. Mile usmieszki z „hallo” i zaklopotanie…. bo dalej nie dalo sie juz nic powiedziec. Moja znajomosc orientu miescila sie w trzech slowach: harakiri, seppuku i kamikadze. Zapowiadal sie ciezki i niepewny poczatek. Powoli ruszylismy z nauka jezyka. W kolko powtarzalismy wyuczone dialogi z ksiazek. Wytrwalosc i skrupulatnosc azjatow zdumiewala mnie. Ja chcialam juz gadac, obojetnie jak ale gadac o wszystkim i prowadzic ciekawe dialogi, z ktorych moge sie cos dowiedziec. Bylam zafascynowana moimi nowymi znajomosciami i denerwowalo mnie to krecenie sie w kolko wokol szkolnej ksiazki. W koncu po pol roku zaprosilam jedna z azjatek do mojego domu.  Witajac moja nowa azjatycka kolezanke z wrazenia i rozpedu przywitalam ja serdecznie po polsku. Nie byl to dobry pomysl, chyba niezle ja wystraszylam. W kazdym razie przy deserze, gdy atmosfera w koncu przestala byc sztywna smialysmy sie juz z naszych kulturowach wpadek. Rozstajac sie pozegnalysmy sie tradycyjnie po chinsku. To spotkanie przelamalo lody i w krotkim czasie zostalam oficjalnie zaakceptowana tez wsrod innych azjatow i przyjeta do ich grupy naukowej. To byl poczatek moich drugich studiow. Z ta grupa azjatyckich studentow spedzilam moje pierwsze dwa lata na uniwersytecie i przez caly ten czas korzystalam z ich notatek i skryptow. Dzieki nim ogolnie latwiej uczylam sie materialu w obcym jezyku, zdawalam egzaminy, a tok ich rozumowania byl dla mnie duza pomoca w zrozumieniu zwlaszcza bardzo ogolnych wykladow. Na przyklad Chinczycy mieli wspaniala metode konkretyzowania i upraszczania przerabianego materialu. Rozwiazujac konkretne przypadki np. z prawa karnego podkladali pod osoby – charaktery z „Simsonow”, takie zadania rozwiazywaly sie spiewajaco. Po dwoch latach studiow „moi azjaci” powrocili do swoich krajow. Od czasu do czasu otrzymuje jeszcze egzotyczne kartki z dalekiego wschodu. Adres zwrotny nie jest mozliwy do odczytania dla europejskiej poczty.

W nastepnym zyciu wyjde za maz za azjate….

 

 

1 thought on “Moja orientalna przyjazn

  1. Poznawanie nowych kultur wymaga elastyczności i otwartości umysły. To co dla nas naturalne, winnych kulturach jest wręcz nigrzeczne 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *