Blog1a

Osmy miesiac

Dzieci rozwijaly sie nadal wspaniale i ja tez czulam sie bardzo dobrze. Niestety w polowie siodmego miesiaca zdarzyla sie fatalna sytuacja, nieoczekiwane zdarzenie, ktorego skutkiem bylo moje natychmiastowe przyjecie do szpitala. W niedzielne popolunie wyrwal mnie z drzemki przerazliwy placz mojej trzyletniej corki po czym do mojego domu wtargnela jedna z moich sasiadek. Trzymajac na rekach swoja corke ciagnela moje krzyczace z bolu dziecko po podlodze. Jak sie okazalo nieporozumienie ale jego skutkiem byl tak duzy stres, ze rano po nieprzespanej nocy po raz pierwszy i jedyny poczulam sie bardzo zle. Moja lekarka zrobila mi natychmiast termin w szpitalu. W szpitalu musialam juz zostac, slowa lekarza “w nocy nastapilo rozwarcie, musi pani zostac, stres zagrozil ciazy”. Czekalo mnie lezenie do konca osmego miesiaca.

W czasie pobytu w szpitalu wszyscy lekarze z ktorymi mialam do czynienia zachowywali sie w stosuku do mnie przyjaznie, z dystansem, na poczatku czesto z niedowierzaniem. Jeden raz odwiedzil mnie sam dyrektor szpitala. Zaraz po “dzien dobry” ustyszalam “gdzie to zrobilas?”… tja… i co tu odpowiedziec??? Spontanicznie albo po prostu odruchowo rozesmialam sie, nie znalazlam po prostu odpowiedzi na tak niesamowicie bezposrednie pytanie. Zwlaszcza, ze towarzyszyla mu cala ekipa wizytacyjna, nie byl to wiec dobry czas do intymnych zwierzen. Caly czas moglam sie bez problemu poruszac, nie bylam napuchnieta i mialam dobry humor co najwyrazniej zadziwialo szpitalny personel. Problem, na ktory natknelam sie w tym czasie – odmowy poloznych. Po obdzwonieniu calej listy, ktora otrzymalam od jednej z lekarek w szpitalu, stwierdzilam, ze polozne boja sie trojaczkow. Juz po porodzie na osobista interwencje jednej z glownych lekarek, moje dzieci zgodzila sie przejac nowozatrudniona w szpitalu polozna Horwatka, ktora sama miala czworke dzieci i ktorej mottem bylo “im wiecej masz dzieci, tym jestes bogatsza” – szczesliwy przypadek.

Wspollokatorki w szpitalu mialam przerozne, zmienialy sie co kilka dni. Spedzilam wiec milo czas z kilkoma przemilymi mamami, ktore z powodu przeroznych komplikacji przyjete zostaly na badania i obseracje. Mimo powagi sytuacji czesto smialysmy sie, nawet po pozniejszych cesarkach opowiadajac sobie nawzajem wrazenia doslownie trzymalysmy sie za obolale brzuchy trzesac sie ze miechu a lzy plynely nam po twarzach. Kilka razy w moi pokoju znalazly sie mlode pobite kobiety w ostatnich tygodniach ciazy. W tym momencie gdy moje cialo krotko przed porodem buzowalo od hormonow, gdy bylam przewrazliwiona do granic, ten niespodziewany kontakt z patologia byl dla mnie duzym szokiem. W spokojnych chwilach rozmawialam z tymi mlodymi kobietami, pozniej zaprzestalam bo ich opowiadania byly dla mnie przerazajace, nie moglam przestac plakac. Prawdziwa meczarnia byli dla mnie odwiedzajacy te kobiety goscie, masowo schodzacy sie i godzinami siedzacy w malym pokoju. Nie bylo mowy o prywatnosci. Na samo slowo trojaczki od razu znajdowalam sie w centrum uwagi i nie bylo sposobu uwolnic sie z tej sytuacji. Moja cierpiwosc skonczyla sie, gdy jeden z tychze odwiedzajacych stojac przy oknie w pokoju spokojnie zapalil papierosa. Mysle, ze to wydarznie odbilo sie echem w calym szpitalu. W kazdym raze na kilka dni dostalam do dyspozycji pojedynczy pokoj a do mojego pokoju juz nigdy wiecej nie przywieziono ofiary przemocy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *